Witajcie,
oto obiecany majowy odcinek – już trzydziesty pierwszy! Do Audycji powraca Samotnik z Providence i tym razem zabiera nas w wyjątkowy rejs po krainie swoich snów. W przeciwieństwie do poprzedniego jego opowiadania tu prezentowanego, nie będzie groźnie, strasznie i w nastroju gotyckim. Przeciwnie – onirycznie i poetycko, ale równie pięknie.
Zapraszam Was na wyjątkowy rejs w nieznane Białym Statkiem
Witajcie, w oczekiwaniu na nowy odcinek polecam Wam słuchowisko, które opracowałem dla wydawnictwa Piąty Peron – to fragment powieści Santa Olivia, postapokaliptycznej historii z meksykańskiego pogranicza w niedalekiej przyszłości – zapraszam do słuchania, komentowania, a książkę znajdziecie w księgarniach!
Tak jest!
To już trzydzieste spotkanie z Audycją Trzecie Oko – gratuluję wszystkim, którzy dotarli ze mną do tego momentu i dziękuję tym, którzy do nas dołączali. Nie mam pojęcia jaka jest słuchalność Audycji, nie wiem za bardzo jaki jest jej odbiór, ale wiem, że cały czas sprawia mi to przyjemność, więc w ramach rzadkich wolnych chwil projekt będzie kontynuowany!
A tymczasem coś na długi wiosenny wieczór – opowiadanie o naukowcu napisane przez naukowca. Radziecka fantastyka kryje wiele tajemnic, oto jedna z nich – miłego słuchania.
Powiadają, że tylko głupi niczego się nie boją. Moim zdaniem to prawda, każdy się czegoś boi… ale strach strachowi nigdy nie jest równy – a kiedy Was dopadł ostateczny strach?
Posłuchajcie opowieści o tym co może być tak przerażające, że zostaje w człowieku na zawsze.
Witajcie, dziś mam dla Was coś wyjątkowego. Szukając inspiracji do muzyki i słuchowisk w czeluściach internetu natrafiłem na niesamowicie ciekawe zjawisko, trailery znanych filmów przedstawiających ich wizję jak zostałyby nakręcone w latach czterdziestych, lub pięćdziesiątych. Taki rodzaj króciutkich filmów nazywany jest „premake” – czyli mieszanka słowa „remake” oznaczająca powtórne wyprodukowanie filmu w nowej wersji z przedrostkiem „pre” odsyłającym nas do przeszłości. Przykład? Zobaczcie jak wyglądałby film „Pogromcy Duchów” gdyby nakręcono go w 1954 roku!
W internecie takich perełek jest znacznie więcej, a najciekawszym i głównych ich twórcą jest Ivan Guerrero – producent filmowy, który wpadł na doskonały pomysł odświeżania klasycznych dziś filmów poprzez przerabiania je na jeszcze starsze. Pomysł nie łatwy, ale moim zdaniem wręcz genialny.
Zachwycony pracami Ivana napisałem do niego list z prośbą o wywiad i kilkoma pytaniami. Po kilku dniach otrzymałem bardzo sympatyczną odpowiedź, gdzie twórca na początku przepraszał mnie za zwłokę, a potem opowiedział o swojej pasji. Wywiad z Ivanem publikuję poniżej – zapraszam do lektury.
Błarz – Jak długo zajmujesz się gatunkiem „premake”?
Ivan – Zacząłem je tworzyć w 2009 roku i choć w ubiegłym roku zrobiłem tylko jeden, mam jeszcze kilka schowanych, które chętnie niedługo udostępnię.
Błarz – Skąd się wziął taki gatunek jak „premake”?
Ivan – „Premake” to coś co wymyśliłem. To po części prequel, troszkę remake – więc premake. Pomysł polegał na stworzeniu wiarygodnego obrazu przy użyciu fragmentów starych filmów oraz produkcyjnych rozwiązań.
Błarz – Jak tworzysz swoje filmy, czy używasz do tego starych produkcji? Których i dlaczego właśnie tych?
Ivan – Proces tworzenia zwykle rozpoczyna się od odnalezienia przeze mnie sceny, albo sekwencji jakiegoś starszego filmu, który przypomina mi coś, co zobaczyłem w innym, współczesnym. W przypadku mojego premake’u filmu “Forrest Gump” akurat oglądałem po raz kolejny “It’s A Wonderful Life” i zrozumiałem jak bardzo podobna jest scena gdzie James Stewart ciska kamieniami w dom do sceny właśnie z „Forrest Gump”. Elementy same łączyły się w sposób naturalny. Zwykle spędzam około dwóch tygodni do miesiąca nad szukaniem odpowiedniego materiału, a potem kolejne trzy tygodnie zajmuje mi montaż. Poszukiwania to nie tylko obejrzenie kilku starych filmów, ale także badanie ich wpływu na pracę obecnie działających reżyserów.
Premake’i są moim własnym sposobem na okazanie miłości do starego kina – wiele osób je ignoruje bo kręcono je w czerni i bieli. Za pomocą tych trailerów stworzyłem sposób by pokazać młodym ludziom, że starsze filmy są częścią tego, co ogląda się teraz. To naprawdę fajny sposób by zwrócić uwagę jaki wpływ stare kino miało na to co ogląda się dziś.
Błarz – Jak zacząłeś tworzyć premake’i? Czy stało się to przez przypadek? A może był to żart, lub ćwiczenie montażysty?
Ivan – Jakiś czas temu zaprosiłem kilku kuzynów na maraton filmowy. Podczas gdy przeglądali mniej znane filmy z mojej biblioteki mieli tylko dwa wyznaczniki „co należy obejrzeć”. Nie byli zainteresowani czarno-białymi filmami, ani takimi, które „były sprzed lat 80-tych”. Trochę mnie to zmartwiło. Im więcej o tym myślałem, tym silniej dochodziłem do wniosku, że wśród młodych odbiorców istnieje silna niechęć do starego kina. Młodzi widzowie nie są otwarci na wspaniałe stare historie, bo wydaje im się, że jest to nieaktualne, powolne i nieadekwatne do ich doświadczeń. Zatem premake’i były swego rodzaju ponownym opakowaniem wspaniałych filmów, aktorów i muzycznych tematów i sposobem na pokazanie współczesnym widzom jak bezpośredni wpływ miało dawne kino na obecne. To taki rodzaj złożenia hołdu.
Błarz – Twoje filmy mocno odnoszą się do kina lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Czy ten okres w kinie jest Ci szczególnie bliski?
Ivan – Nieszczególnie. Oglądam mnóstwo filmów, niezależnie od dekady, w której były kręcone. Choć może to wyglądać jakbym szczególnie czerpał z lat 40-tych i 50-tych, jest tak tylko dlatego, że potrzeba wiele czasu by odnaleźć i obejrzeć filmy z innych dekad. Mam nadzieję, że kolejny premake będzie troszkę inny… i będzie osadzony w latach dwudziestych..
Błarz – Obecnie widać wielkie zainteresowanie sztuką retro, w muzyce, filmie. Przykładem jest rosnąca popularność nurtu steampunk – jak oceniasz ten trend i czy jest on dla Ciebie inspirujący?
Ivan – Kocham retrofuturyzm. Mam nadzieję, że ten trend zyska na znaczeniu w kolejnych latach. Osobiście wierzę, że publiczność jest już zmęczona „zimnem” generowanego komputerowo środowiska i atmosfery. Gdy ogląda się takie filmy jak na przykład „Transformers”, czasem zupełnie nieprawdziwe, efekty komputerowe odwracają uwagę od tego by móc realnie odczuć historię. Dla mnie retrofuturyzm jest ruchem kontr-kulturowym, który właśnie z tego wyrasta. Mam nadzieję, że wynikiem tego będzie więcej lepszych i silniej działających emocje treści. Nowy film niemy, „Artysta”, jest tego doskonałym przykładem. Jest to właściwie premake używający materiału nakręconego od nowa.
Błarz – Jaki jest odbiór Twoich filmów i jak się do niego odnosisz?
Ivan – Odbiór wręcz onieśmielał jeśli chodzi o ilość. Moje nazwisko nagle pojawiło się w ważnych, poczytnych publikacjach. Pozwoliło mi to także na spotkanie i kontakt z kilkoma z moich osobistych bohaterów ze świata przemysłu filmowego. Ale mimo tego mam wrażenie, że duża część mojej publiczności nie rozumie do końca celu tej pracy. Wiele stron internetowych odnosi się do premake’ów jako filmów fanowskich (fan-films – przyp. Błarz). Choć filmy fanowskie bywają podobne, to jednak tu chodzi o to by „sprzedać” stare kino młodym odbiorcom. Dostaję też jednak sporo wyrazów wdzięczności od młodych ludzi, którzy dzięki moim filmom odkryli stare kino.
Błarz – Czy mógłbyś wymienić twórców filmowych, którzy wywarli na Ciebie wpływ?
Ivan – Jasne: Hitchcock. Kurosawa. Billy Wilder. Fritz Lang. Wes Anderson. Jim Henson. Blake Edwards. Monty Python. Jacques Tati. Mógłbym wymienić jeszcze wiele nazwisk…
Błarz – Jakie są Twoje plany na przyszłość związane z premake’ami? Czy istnieje szansa by powstał pełnometrażowy film w takim stylu?
Ivan – Mam nadzieję stworzyć pełnometrażowy film jeszcze w tym roku. Nie będzie to premake, choć będzie miał kilka podobnych cech. Chciałbym stworzyć zupełnie nowy rodzaj doświadczenia filmowego dla widzów, przy użyciu bardzo starych sztuczek. Mam nadzieję, że to się uda. Życzcie mi powodzenia!
Wyglądajcie nowych prac Ivana w internecie – warto!! Nowe słuchowisko w Trzecim Oku pojawi się jeszcze przed końcem lutego.
Tak jest, w końcu Audycja Trzecie Oko jest dostępna przez iTunes – wszystko dzięki pomocy Jacka Kuchmistrza – bardzo dziękuję w imieniu swoim i wszystkich, którzy będą z tego korzystać!
Witajcie,
zapraszam serdecznie do wysłuchania dwudziestego ósmego odcinka Audycji – tym razem odwiedzimy pewien szpital, w którym wylądował wyjątkowo pechowy pacjent. Historia w sam raz na piątek trzynastego – troszkę makabryczna i bardzo komiczna. A w środku niespodzianki – nowe głosy. Ten odcinek powstał jako zupełny eksperyment, aktorzy zobaczyli tekst dopiero przed nagraniem, nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z mikrofonem jako lektorzy. A więc wielka improwizacja, chaos, eksperyment, spontaniczność i żywioł. Zapraszam do słuchania:
Słuchowisko zostało nagrane podczas jednego ze spotkań Wava – Stolica Wyobraźni, które zorganizowało Stowarzyszenie Avangarda. Poniżej możecie zobaczyć jak powstawało nagranie.
To nagranie pierwszego aktu – Bloodtaker oraz Meaty starają się nie śmiać z tekstu – aktorki były bardzo dzielne, nie było to łatwe zadanie. Poniżej Szymon i Paweł, czyli lekarz i Stone. Panowie także nie mieli lekkich partii, ale poradzili sobie doskonale!
Z pewnością kiedyś powtórzę taki eksperyment, w innym czasie, z innymi ludźmi, ale na pewno, bo jak usłyszycie w słuchowisku – efekt potrafi być zaskakujący.
W ten magiczny dzień – 13-tego w piątek – życzę Wam kolorowych koszmarów na cały nowy rok 2012!
Witam, czy Państwo po raz pierwszy, czy już zarejestrowani w tej przychodni?
Proszę przedstawić druki potwierdzające ubezpieczenie zdrowotne, dowód tożsamości i najlepiej od razu oświadczenie o dowolnym zrzeczeniu się organów dla ubezpieczyciela na wypadek gdyby zabieg kosztował więcej niż przewidziano w składce.
Zapraszam Was na medyczy koszmarek do posłuchania – opowiadanie Grzegorza Babuli pod tytułem „Szpital w centrum” będzie kolejnym kąskiem do zgryzienia. Kiedy? Już w przyszłym tygodniu, spodziewajcie się premiery w piątek o 12:00.
Odcinek powstał dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Avangarda promującym fantastykę w całej Polsce. Wspólnie zorganizowaliśmy konkurs dotyczący słuchowisk, a wśród uczestników bibliotecznych spotkań wAVA odnaleźliśmy czwórkę fantastycznych aktorów – to właśnie oni będą głosami tej opowieści!
Rzutem na taśmę, przed nadejściem nowego roku zapraszam do posłuchania nowego odcinka. Wraca Hans Heinz Ewers, znów będzie groźnie, mrocznie i straszliwie. Jesteście gotowi? To zapraszam!
Zapraszam na premierę dwudziestego szóstego odcinka Audycji Trzecie Oko.
Wracamy do tradycyjnego straszenia – jeszcze przed Nowym Rokiem specjalnie dla Was mroczna historia spod pióra wyklętego Hansa Heinza Ewersa.
Tajemnicze zgony w pokoju hotelowym, wszystkie ofiary giną tak samo, sprawcy nigdy nie udało się schwytać. Wygląda to na samobójstwo, ale już na początku śledztwa widać wyraźnie, że ta koncepcja nie odpowiada na wszystkie pytania, które rodzi tajemniczy pokój….
Na miejscu pojawia się młody student, który korzystając z okazji chce pożyć sobie wygodnie na koszt komisariatu policji. Jednak pilnowanie przeklętego pokoju przerodzi się w stróżowanie piekła….
Groza, śmierć, strach i …. mordercze piękno… – wszystko to w najnowszym odcinku Audycji Trzecie Oko, który odnajdziecie na stronie: http://audycjatrzecieoko.blogspot.com/
Premiera już w najbliższą środę o 12:30 – nie przegapcie jej.
Witajcie, za oknem jest brzydko, ni to zimowo, ni jesiennie, a ja ostatnie dni urlopu spędziłem chorując. W takich okolicznościach przyrody najlepiej jest wyjechać – ale, że nie każdego na to stać, proponuję wycieczkę uszami – nowy odcinek specjalnie dla Was:
Tym razem będzie tu mniej grozy i tajemnicy, ale za to sporo baśniowej niesamowitości. Znów oddajemy głos Paniom – tekst nadesłała Agata Waszkiewicz, za co Jej bardzo dziękuję. W niedzielę właśnie tutaj będzie można ściągnąć i posłuchać słuchowiska „Umarł król, niech żyje król”, na podstawie Jej opowiadania.
Jak zawsze zachęcam gorąco – ślijcie swoje teksty, może macie poukrywane w szufladach strony, nad którymi zawsze powtarzaliście: „ech, nikt i tak tego nie będzie chciał” albo „przecież to tylko takie ot pisanie”. A może wcale nie takie ot? Jeśli chcecie się czymś pochwalić – dajcie znać na audycja3oko@gmail.com
Najchętniej oczywiście widziane są historie grozy i tajemnicy, ale nie gardzę żadnym fajnym tekstem .
Witajcie, w oczekiwaniu na kolejny odcinek proponuję Wam krótki film grozy z 1982 roku pod tytułem „The Dummy”. Nawiązująca do jednego z odcinków „The Twilight Zone” (wyemitowany w 1962) studencka produkcja stała się swego czasu bardzo popularna, emitowały ją duże kanały telewizyjne, film pojawiał się także na DVD towarzysząc na przykład obrazom Hitchcocka. Oczywiście nie sposób porównywać go do legendarnego „Child’s Play”, ale warto tu przypomnieć, że klasyk z laleczką Chucky zostanie nakręcony dopiero 6 lat później!
Mam nadzieję, że „The Dummy” Wam się spodoba – coś w dawnym urokliwym stylu… miłego oglądania i kolorowych koszmarów!
… ten ma łeb obdarty – tak mawiał, mój świętej pamięci Dziadek, po którym dostałem drugie imię. Mawiał wiele innych mądrych rzeczy, ale tę myśl często powtarzał, gdy wraz z Babcią i resztą rodziny cięliśmy w kanastę, makao albo wojnę.
Przyłączycie się do gry? Tym razem przy stole będą dwa komputery – myślące, ale zupełnie inaczej. Do stolika zasiądzie też człowiek – jak potoczy się rozgrywka? Zapraszam do słuchania – opowiadanie Grzegorza Babuli pod tytułem „Adam i bogowie”.
Przy okazji gorąco Was zapraszam do konkursu, który ogłosiliśmy wraz ze Stowarzyszeniem Avangarda. Szczegóły znajdziecie tutaj. Warto wziąć udział, bo można … wygrać udział w jednym z odcinków!
Mój Dziadek powtarzał – „kto nie gra, nie wygrywa”. Więc nie ma na co czekać – zapraszam!
Z okazji drugich urodzin Trzeciego Oka wszystkiego najstraszniejszego Kochani!!
A w ramach prezentu nowiutki odcinek – zapowiadane opowiadanie „Noc w Tallinie” autorstwa mojego brata. Już są kolejne Wasze teksty w kolejce – zaglądajcie tu i wypatrujcie ich!
Witajcie, tym razem na Wasze uszy serwuję opowiadanie Grabińskiego, które zarekomendował mi jeden ze słuchaczy – bardzo dziękuję i proszę o więcej!!!
Historia jest piękna i mroczna, a rozpoczyna się wśród kominiarskiej braci. Do tego muzyka na wyjątkowym instrumencie inspirowana wiatrem wyjącym w kominach…
Witajcie, tym razem coś zaskakującego – autor, którego na co dzień nikt nie wpisuje w nurty fantastyki, czy grozy, ale z drugiej strony legenda i klasyk – Sławomir Mrożek. Sam byłem zaskoczony, gdy kiedyś trafiłem na jego opowiadanie zatytułowane „Moja pierwsza zjawa”. Może Was także zaskoczy? Zapraszam do słuchania!!!
W muzyce powróciły znane i lubiane elektroniczne potworki, jest troszkę 8-bitowo, troszkę starożytnie, troszkę plastikowo, czyli to co lubię. Kolorowych koszmarów!!
Dziś zmarł Maciej Zembaty – jako dziecko uwielbiałem jego słuchowiska dla dzieci (np „Kosmiczna Istota” na zgranej kasecie), oglądałem z wypiekami „Siedem Życzeń”, na studiach zakochałem się w jego tekstach, dzięki czemu w 2008 roku powstały „Piosenki Zembate”
Miałem kiedyś przyjemność poznać go osobiście i przekazać płytę. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego czarującego człowieka, jego celnego dowcipu, a z drugiej strony otwartości wobec amatora, który przyniósł mu CD z własnymi wersjami jego tekstów… miałem marzenie, by kiedyś razem z nim zrealizować jakiś projekt. Tutaj już się to nie uda…[']
Wspomnijcie Zembatego. Bez niego nie zabrałbym się nigdy za słuchowiska…